Często podczas rozmów z dziewczynami słyszę pytania typu: „co mam zrobić, żeby włosy się nie niszczyły”? Moja odpowiedź zwykle jest bardzo wyczerpująca, bo nie da się w dwóch słowach udzielić porady. Trzeba chęci i przede wszystkim regularności! Zatem wszystkich ciekawych zapraszam do krótkiej lektury :)
- Krok pierwszy:
Zaczynamy zwracać uwagę na składy kosmetyków! O co chodzi? Powinnaś zrezygnować z szamponów, które mają w składzie SLS (Sodium Lauryl Sulfate) i SLES (Sodium Laureth Sulfate), nie chodzi o to, że powinnaś unikać ich jak ognia – po prostu jeśli będziesz używać ich zbyt często, to po dłuższym czasie Twoje włosy będą wysuszone, a skóra głowy może zostać podrażniona. Dlatego najlepiej sięgnąć po szampon przeznaczony dla dzieci, a tych z SLS i SLES używać tylko wtedy, kiedy czujesz, że skóra głowy potrzebuje silniejszego oczyszczenia.
- Krok drugi:
Nie kładziemy się spać w rozpuszczonych włosach! Dlaczego? Ponieważ podczas snu często nieświadomie zmieniamy pozycję, a nasze włosy, przez różne ruchy głowy, są bardziej narażone na uszkodzenia. Najlepszym rozwiązaniem jest luźny koczek lub warkocz – wtedy włosy są zebrane w całość i nie niszczą się tak szybko.
![]() |
- Krok trzeci:
Delikatnie czeszemy i myjemy! Pewnie nie raz miałaś tak, że wbicie grzebienia w czuprynę stało się praktycznie niemożliwe, a każde szarpnięcie było prawdziwą męką. Jeżeli masz kołtuny, to zacznij rozczesywać powoli, od samych końcówek. Najlepiej użyć do tego szczotki Tangle Teezer (zdjęcie), która jest naprawdę dobra. Nie szarpie, nie powoduje elektryzowania się włosów i przy okazji całkiem przyjemnie masuje. Grzebień w codziennej pielęgnacji proponuję odłożyć na bok, gdyż więcej z niego krzywdy niż pożytku. TYLKO kręcone włosy czeszemy na mokro! Każdy inny gatunek powinien być rozczesywany na sucho; z włosami takimi jak moje – prostymi – czekamy aż wyschną i dopiero później działamy. Podczas mycia nie wykonujemy gwałtownych ruchów i nie myjemy samych włosów, tylko skórę głowy. Zdziwione? Też na początku średnio do tego tematu podchodziłam, ale później zrozumiałam, że to ma sens. Szampon wystarczy nanieść tylko na skórę głowy, bo przecież to ona jest brudna i przepocona, a włosy oczyszczą się podczas spłukiwania, nie ma potrzeby dodatkowo ich katować.
- Krok czwarty:
Nie pocieramy ręcznikiem! Jeszcze krótko o mokrych włosach: po umyciu wystarczy kilka delikatnych uciśnięć ręcznikiem, a najlepiej bawełnianą koszulką. Pamiętacie, jak byłyście małe i mama zawsze szybkim ruchami pocierała Wasze włosy, żeby szybciej wyschły? Właśnie przez takie czyny bardzo im szkodzimy, gdyż mokry włos jest kilkakrotnie bardziej narażony na uszkodzenia; nie powinno się tak robić.
- Krok piąty:
Spinamy włosy! Nie chodzi o to, żeby non stop chodzić w upięciach, bo cebulki jednak potrzebują luzu. Spinamy włosy gdy wychodzimy, szczególnie zimą. Rozpuszczone łatwiej jest niechcący np. przypiąć zamkiem od kurtki, lub szarpnąć ramiączkiem od torebki.
- Krok szósty:
Zabezpieczamy końcówki! Tutaj skupiamy się na SILIKONOWYM serum do włosów. Często słyszy się o tym, że silikony szkodzą, jednak są takie, których będziemy koniecznie potrzebować. Osobiście używam serum z firmy Marion oraz CHI (zdjęcie), które mogę z całego serca polecić, bo sprawują się świetnie! Silikony, o których mowa, pomagają ujarzmić niesforne końcówki i przy okazji utrzymać przez długi czas w dobrej kondycji, chroniąc przed uszkodzeniami. Ja stosuję serum po umyciu, gdy moje włosy są suche w około 70%. Naprawdę zauważycie różnicę po dłuższym czasie.
- Krok siódmy:
Jemy witaminki i pijemy dużo wody! Znacie to przysłowie: „jesteś tym, co jesz” ? Sporo w tym prawdy, ponieważ nasze włosy są świetnym wyznacznikiem stanu naszego organizmu. Jeżeli brakuje Ci jakichś witamin, to często włosy zaczynają tracić blask, stają się łamliwe i kruche. Starajcie się jeść dużo owoców, warzyw, ryb, orzechów i innych wartościowych rzeczy! Nie wystarczy jednak samo zdrowe odżywianie – picie wody również odgrywa ogromną rolę. Wszystkie media trąbią o tym, żeby pić co najmniej półtora litra dziennie. Taka dawka jest w porządku, nawilży nasze włosy, odżywi cerę i będziecie się czuć dużo lepiej.
- Krok ósmy:
Ścinamy zniszczone końcówki! Nigdy nie będziecie mieć w pełni pięknych i zdrowych włosów, jeśli nie pozbędziecie się uszkodzeń. Są długie, szkoda obcinać, tyle zapuszczania… Tak, znam to z doświadczenia. Mnie też było szkoda ściąć parę centymetrów… Ale cóż, trzymanie włosów w takiej kondycji niczego nam nie da! Będą się kruszyć i łamać, więc i tak nie urosną takie, jakbyście chciały. Małe cięcie nie zaszkodzi, a włoski odżyją i szybko odrosną.
Póki co, tyle z podstawowych informacji. Jeżeli zaczniecie od prostych rzeczy, później będzie tylko łatwiej, a efekty murowane! Pamiętajcie o tych ośmiu podstawach, zawsze trzeba od czegoś zacząć. To od Was zależy, jak włosy będą się prezentować. Powodzenia! :)
Jestem również na FB





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz